BENJAMIN LEE WHORF

Benjamin Lee Whorf
Benjamin Lee Whorf urodził się w Winthrop, Massachusetts, 24 kwietnia 1897r, jako pierwszy
z trzech synów Harry'ego Church Whorfa i Sarah Edny Lee Whorf. Ojciec - intelektualista, malarz i człowiek teatru - odegrał w rozwoju Benjamina bardzo ważną rolę. Swoimi nietuzinkowymi zainteresowaniami zaraził bowiem trzech ciekawych świata synów. Benjamina w szczególności zaintrygowały chemikalia, barwniki i sprzęt fotograficzny, które licznie zgromadził Whorf-senior. Być może to właśnie dziecięce zainteresowania sprawiły, że w 1914 r. Benjamin podjął studia
w Massachusetts Institute of Technology w zakresie inżynierii chemicznej. Był studentem raczej przeciętnym, co - jak zauważa znawca biografii i działalności naukowej Whorfa John B. Caroll - "świadczy dobitnie, jak dalece powierzchowny jest związek między postępami w studiach
a osiągnięciami w późniejszym życiu." :) Whorf uzyskał absolutorium w 1918 r., a w rok po otrzymaniu dyplomu rozpoczął pracę jako praktykant do spraw zapobiegania pożarom
w przedsiębiorstwie, w którym spędził ostatecznie kolejne 22 lata życia, aż do śmierci w 1941 r. Była to praca dość niecodzienna jak na absolwenta inżynierii chemicznej (oraz późniejszego wybitnego językoznawcę!), ale - jak się potem okazało - przydatna również w działalności naukowej. Whorf szybko stał się doskonałym pracwnikiem - zdobywał intratne kontrakty dla firmy, pozyskiwał nowych klientów. Jest to fakt nie bez znaczenia, gdyż w niektórych momentach jego płodność naukowa była równa dorobkowi profesora akademickiego, a przecież spędzał codziennie 8 godzin, pracując jako inspektor ubezpieczeniowy.
Językoznawcze zainteresowania Whorfa wyrosły z rozważań nad konfliktem między nauką
a religią. Postanowił on bowiem poszukać wyjaśnień tego problemu w pogłębionych studiach językowych nad Starym Testamentem i w 1924 r. zaczął się uczyć hebrajskiego. Był szczerze przekonany, że uda mu się rozjaśnić wiele problemów religijno-filozoficznych przez reinterpretacje semantyki biblijnej. Być może do takich wniosków doprowadziła go lektura dzieła francuskiego dramaturga, filozofa i mistyka Fabre d'Oliveta "La langue hebraique restituee".
W swojej książce próbował on udowodnić ukryty sens Księgi Rodzaju poprzez ukazanie odrębnego znaczenia każdej litery alfabetu hebrajskiego. Mimo że autor tego dzieła zmarł w opinii szaleńca
i wizjonera, jego praca zrobiła duże wrażenie na Whorfie i zachęciła go do szerszych, pogłębionych studiów nad językiem. Whorf wybrał języki Indian meksykańskich, przystąpił z zapałem do studiów i robił tak szybkie postępy w nauce, że już w niedługim czasie nawiązał dialog z innymi badaczami. W efekcie tej współpracy w 1928 r. powstał jego pierwszy referat, a potem publikacja pt. "Aztecki opis schyłku okresu tolteckiego". Była to próba odszyfrowania pisma azteckiego. Praca ta spotkała się z dużym zainteresowaniem i przyniosła autorowi znaczną popularność. Na Międzynarodowym Kongresie Amerykanistów wygłosił Whorf także inny referat, bliższy - jak się wydaje - jego ówczesnym zainteresowaniom: "Lingwistyka aztecka". Przedstawił w nim swą tezę, że aztecki był językiem oligosyntetycznym, czyli takim, w którym większość słów zbudowana jest z niewielu elementów (jednosylabowych rdzeni), wyrażających pewne pojęcia ogólne. Pojęcia te ulegają modyfikacjom w konkretnych połączeniach, ale nie zatracają w nich całkowicie swego pierwotnego sensu. W początkowych latach pracy naukowej teoria oligosyntezy była dla Whorfa niezwykle istotna. Ubiegając się o stypendium Social Science Research Council, we wniosku stypendialnym wyraził on nawet pragnienie, "aby zasadę oligosyntezy uczynić żywym wątkiem badawczym" i wykorzystać w pracach językoznawczych. Frapujący jest zatem fakt, że po przełomie, jaki w życiu badacza stanowiło spotkanie z Edwardem Sapirem, nie ma już w jego pismach żadnej wzmianki o oligosyntezie. Zresztą z młodzieńczych fascynacji pozostało w nich tylko uwielbienie dla F. d'Olivera, któremu Whorf chciał zadedykować niewydaną za życia książkę pt. "Język, myśl i rzeczywistość".
Uzyskawszy pozytywną odpowiedź od komisji stypendialnej, w 1930 r. wyjechał do Meksyku, gdzie prowadził badania językoznawcze (poznając m.in. języki potomków zamieszkujących te tereny Indian) i - na mniejszą skalę - archeologiczne. Następnie przez kilka lat po powrocie opracowywał zgromadzone materiały. W tym okresie zaczęły się ukazywać jego monografie na temat języka Majów, ale zostały one dość chłodno przyjęte przez świat naukowy, co zapewne bardzo rozczarowalo pewnego słuszności swojej metody badawczej Whorfa.
Przełomem w rozwoju naukowym Whorfa okazało się spotkanie z Edwardem Sapirem (1884 - 1939) - wielkim autorytetem zarówno w dziedzinie języków Indian, jak i w językoznawstwie ogólnym. Ich współpraca rozwijała się od 1931 r., kiedy Sapir zaczął pracę na Uniwersytecie
w Chicago, a Whorf został jego studentem. Był wybitnym uczniem - za pracę semestralną pt. "Struktura języków athapaskan" otrzymał ocenę celującą i specjalną pochwałę. Mimo że formalnie uczęszczał na studia doktoranckie, nigdy nie otrzymał żadnego wyższego tytułu naukowego ani nawet nie zabiegał o jego przyznanie - studiował dla intelektualnej przyjemności. Znajomość
z Sapirem pobudzała go do dalszej pracy i owocowała publikacjami dotyczącymi przede wszystkim języków uto-azteckich, a w szczególności języka Indian Hopi. To właśnie te badania przyniosły Whorfowi sławę językoznawczą.
Wart zauważenia (i docenienia) jest fakt, że Whorf starał się pisać także dla odbiorcy bez specjalistycznego przygotowania. Można śmiało powiedzieć, że był on pierwszym popularyzatorem językoznawstwa współczesnego. Usiłował bowiem apelować do spraw bliskich każdemu, a za takie uważał przede wszystkim treść i sposób naszego myślenia i mówienia. O tym też traktują jego najbardziej znane teksty, tj. "Związek między nawykami myślenia i zachowaniem a językiem" czy "Języki, myśl i rzeczywistość". Benjamin Lee Whorf był niezwykłą osobowością. Jego postawę można scharakteryzować jako wiecznie poszukującą i odkrywającą. Podziwu godne są zwłaszcza zaangażowanie i maksymalne skupienie, z jakimi przystępował do każdej pracy - niezależnie od tego, czy było to sporządzanie służbowej notatki po przeprowadzeniu inspekcji przeciwpożarowej, czy odszyfrowywanie fragmentów nieznanego pisma. We wszystkim, co robił, był człowiekiem sumiennym i dokładnym - gotowym pracować wiecznie. Niewątpliwie ta właśnie gotowość do nieustannej pracy nadszarpnęła jego zdrowie. Zmarł po długiej i wyczerpującej chorobie (podczas której nie zaprzestał prac badawczych) 26 lipca 1941 r. w wieku 44 lat.

przygotowała Marta Rogalska

Strona o życiu i twórczości Benjamina Lee Whorfa
Powrót do strony głównej